A i owszem, takiej relacji pociąg kursuje i mam na takową podróż ogromną ochotę. Czy można zabrać ze sobą do pociągu własną łazienkę? i łóżko? Jeśli można, to ja poproszę bilet!
Plan Kwietniowy zaczęłam już realizować. Ślub Pary Nienajmłodszej zbliża się wielkimi krokami, więc wzięłam się za produkcję pasującej do kreacji biżu. Wedle planu mieliśmy pojawić się w USC (”Uciekaj Stamtąd Czymprędzej”) w trampkach na nogach, nie wiem jednak czy będą mi one pasowały do sztucznych rzęs. Okaże się. A tymczasem szyją się nowe douszne, o takie:

Koperta z moim DNA

03/04/2010

Nie mogę oderwać się od „Dodekafonii” SnL, absolutnie mnie wciągnęła i to przy jej dźwiękach powstały dzisiejsze Asjowe Douszne Kwieciste. Uhum, wystarczy do osolonej wody wrzucić trochę filcu, sypnąć kilka gramów cekinów i nici, porządnie zamieszać i poczekać aż się zagotuje, następnie wystudzić, polać lukrem i… gotowe do zjedzenia! Albo no noszenia. Jak sobie kto woli. W innej kolorze też wykonam, jeśli ktoś sobie życzy. Uh.

Zostawiam pożegnalny list
Kopertę z moim DNA
Dalej po cichutku gra Radio Dalmacija
Zgasiłem światło już
(…)

Ah ah te Grabażowe klimaty!

A teraz rzucili towar na sklep, proszę:

Nie ma to jak urlop, mrrrrr

Wiosna przyjszła była, zatem i Asjowce wychodzą z ukrycia. Oink Oink! Z czego składa się Filcowiec Asjowy Wiosenny? Ano składa się ów z czarnych kulek filcowanych ręcyma, z pereł (owszem, prawdziwe) oraz lawy. Nadziane to wsjo jest na linkę stalową i zakończone zapięciem srebrnym (jak ma byc szlachetnie, to niechaj będzie!). Na razie jako przedsmak, proszę:

150.

Że Ela jest czarownicą, wiadome było już od dawna. Przemawiała za tym chociażby zupa pokrzywowa i inne jej autorskie cuda, teraz jednak przeszła samą siebie serwując ten fenomenalny sok z pietruszki. Wiosna nadeszła, ale w lesie wciąż było mnóstwo śniegu. Zaintrygowała nas leżąca jakieś 5 km od Kuźni wioska, spalona w 1945, obecnie mieszkają tam tylko trzy rodziny, a przy drodze stoi ”kamienny krzyż pokutny” jak to trafnie ujął w „Narrenturmie” mistrz Sapkowski. Ha, nie obyło się bez niespodzianek: Mati prawie po kolana wylądował w kałuży, ja starałam się nie ukleić błotem, a później odbył się konkurs na najlepszego kierowcę Land Rovera, a kto wygrał- nie trzeba chyba przypominać. Słońce odbijało się w kałużach. Mgła w lesie sprawiała niesamowite wrażenie. Mimo wszystko chcę, żeby było już cieplej. Plany majowe już są. Lipcowe- owszem, z Ukune. Sierpień tez zaplanowany całkiem miło.
A kulki filcuje się całkiem szybko.
152.