A to dopiero! Stało się! Nareszcie! Wiekopomna chwila nadeszła w sobotę, 10go października w Mieście Świętej Wieży, a następnie przeniosłyśmy się z całym majdanem (tzn walizką Asjową oraz zakupami na wieczór) do Blaszki, czyli Królestwa Roztańczonej Aparatki. Filemona buszowała jak najęta, pogaduchom nie było końca, hulanki i swawole były czynione aż do późnych godzin nocnych, a później jakże słodki sen, sen, sen! Szary poranek wypędził nas z łóżek wprost do kuchni na wszelakie smakowitości, a godzina odjazdu tylko nakręcała nas na coraz to intensywniejsze pogawędki. Teraz tylko pozostało jak najszybciej planować powtórkę z rozrywki! Jedno jest pewne: spotkanie upewniło nas o cudownym pokrewieństwie dusz, którego nie można pozostawić ot tak. A później „święty” dworzec niczym wielki labirynt. I czerwony pociąg osobowy. I bliżej do celu. „Plan Dwudniowy” został wykonany, może bez szczególnych efektów póki co, ale nie daję się zniechęceniu mimo pogody która zaskoczyła chyba wszystkich. Przynajmniej bardzo się staram. Z informacji dodatkowych: wciąż kocham zapach terpentyny, podpowiadam, co powinna mieć w dłoni nierządnica, pochłaniam placki ziemniaczane oraz grzane wino, a mimo wielu przestóg zabieram do łóżka czarnego kota, a dłonie mam ponoć jak z plasteliny. I wciąż czuję niedosyt rozmów. Królewna z Czekolady.
merveille

Reklamy