Nordic plotking!

20/12/2009

Szu-szu, szu-szu! Raz-dwa! Raz-dwa! Śnieg skrzypi cudownie, a po sniegu zasuwa ekipa z kijkami bez nart. Ósmy uważa, ze to dziwnie dziwne. Jest fantastycznie! I faktycznie- zdecydowanie wolę nazwę „nordic plotking” niż ”nordic walking”, jest niezwykle adekwatny!
Poza tym już jest zdecydowanie spokojniej, wernisaże odbyły się i wszystko poszło gładko. Dostałam katalog z buskiej wystawy Ponidzie i lubię go oglądać. Teraz już tylko kompletuję rzeczy na wyprawę, jeszcze przydałoby się mieć kilka pierdółek, a czasu zostało niewiele. Mam ogromną ochotę na spotkanie z Panną Pauliną oraz na zimowy wyjazd do Gdańska. Zrobi się! A tymczasem yerba mate kaktusowa i Artrosis z dedykacją dla Ciebie.

Wariacki dzień był dzisiaj. Wczoraj i przedwczoraj też. Zaczęło się od statuetki Skalbimira, łuhuu! Później było wybieranie zdjęć na poniedziałkową wystawę, wczoraj basenowy kick-boxing, a dzisiaj niespodziewanie dostałam z drukarni zdjęcia i zaproszenia, które rozchodza się jak nie przymierzając świeże bułeczki albo czekolada alpen gold z orzechami (obowiązkowo w zielonym opakowaniu). I mimo kilku niekoniecznie wesołych niespodzianek jest dobrze. Intensywnie, ale to tylko do poniedziałku, i bedzie można odetchnąć. Oglądający zaproszenie- czujcie się zaproszeni! A dodatkowo do posłuchania Nick Cave, który w ogóle mnie nie uspokaja. Ale cóż. Taki los.
PS. kijki kupiłam!!!

Asjaa



do you love me?

and stay all night with me