Kto dogoni kota?

04/12/2009

-Ja miałbym się lękać? – Reynevan z poważną miną włączył się do gry. – Ja? Ja jestem jeszcze lepszy. Jestem czarnoksiężnikiem, znam artes prohibitae. Mam to we krwi, cały na wskroś przesycony jestem straszliwą czarną magią. Gdy sikam, nad strugą moczu pojawia się tęcza.
-Ha! Musisz mi pokazać.
-Nadto – oświadczył dumnie – jestem husytą. W święta chodzę całkiem goły i nie mogę się doczekać dnia, kiedy żony będą wspólne. Jestem również, ostrzegam, kacerzem. Czy wiesz, drogie dziewczę, skąd ta nazwa? Bierze się, jak uczy Alanus ab Insulis, od kota. Na naszych tajemnych kacerskich zgromadzeniach Szatan objawia nam się pod postacią czarnego kocura, któremu my, heretycy i husyci, zadzieramy ogon i kolejno całujemy w jego kocią dupę (…).
-Dobranoc Reinmarze. Milych snów.

(„Lux perpetua”, str. 306, wyd. supernowa)

Dzisiaj z rana przywędrował na tyły BWA gość, zaglądając do mnie przez okno. Chyba nie spodziewał się, że trafi na sesję zdjęciową. A tu proszę. Szast prast, i jest! Kot poprzyglądał mi się przez szybę, po czym z gracją przeszedł na sąsiedni dach. Obrócił się kilkakrotnie, a następnie wypiął rzyć i powędrował dalej. Nie było czasu go łapać i całować pod zadarty ogon.

Kota dedykuję pannie mruczącej http://pomruki.wordpress.com/

Leniwa sobota

04/07/2009

Właśnie dzisiaj uświadomiłam sobie, że nie pamiętam, co to nuda! To dziwne ”coś” dopadło mnie dziś, sobotniego popołudnia, po nie wiem jak dlugim okresie absolutnego nienudzenia się. Poczytałam książkę. Poszłam na spacer z Einarem. Lubię spacery z nim- wszystkie osiedlowe gołębie wcale nie czują się zagrożone, a wręcz przeciwnie: śmiało mogą poczuć się całkowicie ignorowane, bo Einar ani trochę nie zwraca na nie uwagi! Mrucząca nad morzem, Sonja openeruje, A.nita gdzieś w okolicach Jeleniej, całe towarzystwo siedzi gdzieś i odpoczywa. Wciąż ciepło. Zatapiam się w „Żmijowej harfie”, a od poniedziałku wkuwanie informacji o kieleckich zabytkach. Mrrrrrr.
einar

Muzykanci

29/06/2009

„Koty były wszędzie dookoła- nieruchome, z uniesionymi glowami, patrzyły, nasłuchiwały. Odwracały głowy za przechodzącą Debbe, witały ją miauknięciami, pełnymi szacunki zmrużeniami oczu. Żaden nie poruszył się, nie podszedł. Znak Pająka Pogońca na czole kotki płonął w mroku widmowym światłem (…). Debbe zamruczała w takt melodii. Obrazy znikły. Z daleka zobaczyła czarny kształt- resztki pieca zarytego w ziemi niczym wypalony wrak czołgu na polu bitwy. Obok pieca, ciemne na tle nieba, trzy niewielkie sylwetki. Czarny pies z krzywą, zgiętą łapą. Szary szczur z długim wąsatym pyszczkiem. I mały rudawy chomik. Muzykanci.”

-Śpij, Mariuszku, już późno.
-Tak- rzekl sennie chłopczyk.- Nawet gdy będzie bardzo stara. U nas i tak nie ma myszy. A oni powinni pójść do tej Bremy. Oni wszyscy byli… Nie zabieraj Mruczki, babciu. Niech spi ze mną.
-Nie powinno się spać z kotem…
-A ja chcę.

Całość dedykuję Mruczącej Pannie Paulinie http://pomruki.wordpress.com/

muzykanci