Tak, kwietniują się. Nie marcują. Bo marzec już dawno za nami, a dzisiaj kocie wrzaski słychać na osiedlu. Poza tym wiosna w pełni! Piękne słońce przygrzewa od wczoraj, wena przyszła znienacka, odgruzowałam pracownię i szyję, szyję! W głowie stosy myśli i planów- ach! maj, czerwiec- tyle planów! Jarmark tu, targi tam, ale o terminach będę informowała na bieżąco. A wczoraj powstała nowa, duża broszka dla Marty- na specjalne zamówienie. Oto ona tadaaam! Oczywiście można zamówić podobną, wystarczy napisać: galeriawizji@gmail.com lub na gg 5980668. Wiosna, ach, to ty!

Do czego skłania grypa? Ano do tego, aby- będąc unieruchomionym w domu- siedzieć grzecznie na rzyci i szyć. Kaszel i katar nijak nie przeszkadzają w machaniu igłą. I oto proszę: pierwsza odsłona ASJOWNIKÓW. Tak to stwierdziła Pani-K: true handmade albo true fingermade. Ano jest to prawda: maszyny póki co nie używam, czeka na naprawienie, więc wszystkie ściegi macham własnymi ręcyma. Taraaam! Poniżej widać Asjowniki wykonane tak, by idealnie pasowały na uczelniany indeks, ale jeśli ktoś ma życzenie mieć podobnie obszyty kalendarz, notes lub coś w ten deseń- to zapraszam, zapraszam do mnie. W lutym wyjdzie seria notesów oraz Asjowców na telefony oraz mp3-ki. Oto one, proszę:

i dodatkowo:

Śniegu niby mniej, a jednocześnie coraz więcej, mnóstwo nowych pomysłów, inspiracji, kolorów, książek, wyjazdów, nowości… A oto coś, co ostatnio znów mnie porwało:

ponadto mam ogromny apetyt na Stiega Larssona i nową Tokarczuk, oraz na….., hmm, ale o tym może innym razem.
Asjaa