Bumcyk i tarara!

23/12/2009

13.48. Korzystając jeszcze z komputera w pracy pragnę nadmienić, iż za kilka godzin wybywam poszukiwać Ribezahla, czy tam Liczyrzepę, jak komu wygodnie go nazywać. I pragnę oświadczyć, że gdybym onego spotkała i już do domu nie wróciła, to po pierwsze: moja kolekcja książek niechaj przypadnie Wujowi Trujowi (nawet te egzemplarze, które zawierają czynione przeze mnie na marginesach własnoręczne przypisy i komentarze, nie zawsze przyzwoite). Po drugie: Liczyrzepa zapewne porwie mnie ubraną w polar od Sonji, więc kupcie jej podobny jako rekompensatę. Po trzecie: płyn do soczewek stojący w łazience jest jeszcze dwa miesiące przydatny, więc niechaj przypadnie w udziale Lovosowi. Po czwarte: za moim łóżkiem stoi jakiś trunek, więc nie pozwólcie, aby się zmarnował był. I jeszcze chcę powiedzieć że kocham HMRQ i Ukune! I podziękować mamie teścia wuja stryiny spod dwunastki, stryjkowi sąsiada z naprzeciwka i teściowej kuzyna świekry sąsiadki z osiemnastego piętra, niech się cieszą… A gdybym jednak wróciła (co zapewne nastąpi w terminie planowanym) to na pewno Wam opowiem co też ten Liczyrzepa potrafi…a mniemam że potrafi- bumcyk i tarara!

14.00
Obładowana niemiłosiernie
ale z kijkami (!)

Asjaa

edit: 21.30, P-ków, niemalże centralna Polska
wiadomość dla Ósmego:

Ósmemu zapisuję siedem krasnoludków (ósmy w drodze) oraz plakat z 1981 roku z podpisem, który jak mniemam Ósmemu by się spodobał i natchnął by go do tworzenia kolejnych Franciszków lub inszych Światowidów i Słońcesławów.

21.33 w trakcie robienia kanapek i przepychanek słownych, czy jedziemy pekałesem, czy ciapągiem.

Asjaa.

22.43 kanapki zrobione. czarny kot oszalał.
Asjaa.

Muzykanci

29/06/2009

„Koty były wszędzie dookoła- nieruchome, z uniesionymi glowami, patrzyły, nasłuchiwały. Odwracały głowy za przechodzącą Debbe, witały ją miauknięciami, pełnymi szacunki zmrużeniami oczu. Żaden nie poruszył się, nie podszedł. Znak Pająka Pogońca na czole kotki płonął w mroku widmowym światłem (…). Debbe zamruczała w takt melodii. Obrazy znikły. Z daleka zobaczyła czarny kształt- resztki pieca zarytego w ziemi niczym wypalony wrak czołgu na polu bitwy. Obok pieca, ciemne na tle nieba, trzy niewielkie sylwetki. Czarny pies z krzywą, zgiętą łapą. Szary szczur z długim wąsatym pyszczkiem. I mały rudawy chomik. Muzykanci.”

-Śpij, Mariuszku, już późno.
-Tak- rzekl sennie chłopczyk.- Nawet gdy będzie bardzo stara. U nas i tak nie ma myszy. A oni powinni pójść do tej Bremy. Oni wszyscy byli… Nie zabieraj Mruczki, babciu. Niech spi ze mną.
-Nie powinno się spać z kotem…
-A ja chcę.

Całość dedykuję Mruczącej Pannie Paulinie http://pomruki.wordpress.com/

muzykanci