Żurawinówka i sok z pietruszki, czyli weekendowo w Hucie (nie mylić z chucią)

29/03/2010

Że Ela jest czarownicą, wiadome było już od dawna. Przemawiała za tym chociażby zupa pokrzywowa i inne jej autorskie cuda, teraz jednak przeszła samą siebie serwując ten fenomenalny sok z pietruszki. Wiosna nadeszła, ale w lesie wciąż było mnóstwo śniegu. Zaintrygowała nas leżąca jakieś 5 km od Kuźni wioska, spalona w 1945, obecnie mieszkają tam tylko trzy rodziny, a przy drodze stoi ”kamienny krzyż pokutny” jak to trafnie ujął w „Narrenturmie” mistrz Sapkowski. Ha, nie obyło się bez niespodzianek: Mati prawie po kolana wylądował w kałuży, ja starałam się nie ukleić błotem, a później odbył się konkurs na najlepszego kierowcę Land Rovera, a kto wygrał- nie trzeba chyba przypominać. Słońce odbijało się w kałużach. Mgła w lesie sprawiała niesamowite wrażenie. Mimo wszystko chcę, żeby było już cieplej. Plany majowe już są. Lipcowe- owszem, z Ukune. Sierpień tez zaplanowany całkiem miło.
A kulki filcuje się całkiem szybko.
152.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: