Nastrój mam taki, jak widać poniżej. Za wszystko dziękuję Sonji!
przedplener

Mam to!

29/07/2009

Udało się!
Do oglądania wkrótce.

Asjaa.

Środowo

29/07/2009

Od rana się chmurzy. Brr, a może z jednej strony to i lepiej. Drugi turnus Małych Odkrywców to szaleństwo i zaganianie dzieciąt do kupy, znaczy się do grupy. Cóż, bywa i tak. Tymczasem dzisiaj biznesować będę i marzę o tym, by sie udało i dobrze wszystko poszło. Okaże się na miejscu zatem. Wczoraj kilka cudów w mieście odnalazłam, ale w tej chwili czas nie pozwala na chociażby zmniejszenie ich. Ale kiedyś się wezmę. Póki co- wspomnienia zeszłego gorącego tygodnia, nie wiedzieć czemu to jakieś ”greckie skojarzenia” są. A co!
miastowo2

Klimatycznie

27/07/2009

Mimo wcześniejszych zapowiedzi, że będzie nieziemsko padać, a temperatura spadnie do 16 stopni- podziało się całkiem coś innego. Stąd wniosek Asjowy, że kłamie nie tylko telewizja, prasa i sąsiadka z parteru, ale także pan Onet.pl bo tamże właśnie takie pogodowe wieści były podawane. Prycham z pogardą! Piątek i sobota upłynęły pod znakiem konkretnie przygrzewającego słońca, jednak już pod koniec parasol (parapluj) Asjowy uległ całkowitej destrukcji (wczoraj wykonałam rzut parasolem niczym oszczepem wprost do jamy gębowej śmietnika). Za to w niedzielę, kiedy już zdolny do użycia był tylko jeden parasol (parapluj) zaczeło konkretnie padać, co zreszta widać na załączonych obrazkach, które Asjaa i Harald wykonali pomiędzy przypinaniem folii, trzymaniem nóg w górze by nie zamoczyć pończoszek oraz jedzeniem wafelków czekoladowych (mlaskam w zachwycie). Droga ”w tę i z powrotem” mijała nam dośc atrakcyjnie: a to nasza pani kierująca (kierownica?) nie zauważyła, że światło jest czerwone, a to znowu skręt był nie taki jak trzeba, to znów można bylo dawać popisy wokalne sluchając rozmaitych stacji radiowych. Do wyboru, do koloru, drodzy państwo, co tam sobie kto życzy. A wieczorem goście, obiad i napoje wszelakie, oraz pragnienie jak najdłuższego odpoczynku. Poza tym wciąż potwierdza się teza że świat jest mały i w najmniej spodziewanych momentach pojawiał się ktoś znajomy. Natomiast dzisiejszego poranka rozpoczął się drugi turnus Małych Odkrywców, wstepny spacer uskuteczniony, od jutra znów rozdajemy aparaty i w drogę! Ale póki co- weekendowe wspomnienia. Oto one:
deszczowa piosenka

Żmijowa harfa

22/07/2009

„Wyszliśmy na dwór. Śnieg leżał głęboki, a drużynnicy nisko pokłonili się kniaziowi. Minęliśmy furtkę, wiodącą ku świątyni, gdzie czasem posyłano mnie do najwyższej z treglańskich kapłanek, wyniosłej, surowej niewiasty, która podobno była moją ciotką. Trzewiczki, sposobniejsze raczej do tańcowania we dworcu, niż chodzenia po głębokim śniegu, przemakały coraz bardziej. Kniaź nie odezwał się do mnie ani słowem, a ja nie śmiałam pytać (…). Sypał śnieg, szuba ciążyła nieznośnie i upadłam dokładnie przed szafranowymi butami kapłanki, w progu świątyni. Ulubiony siwy ogar kniazia wskoczył mi na pierś i polizał po rozognionym od zimna policzku. Ojciec śmiał się. Podał mi rękę do ucałowania i łaskawie podźwignął na nogi (…). Kiedy się do mnie uśmiechnął, to było tak, jakby mi z nagła spod korca złoto w oczy błysnęło (…). On, ludołowca, który tamtego zimowego poranka jednym uśmiechem ukradł mi całe moje życie.”

dawid2

Tak się bawimy od wczoraj. Jako BWA/ZPAF buszujemy zdjęciowo z grupą dwunastu osób (10-16 lat), wczoraj zaczęło się od prelekcji Natki na temat stylów architektonicznych. Dzisiaj dołączył do nas Antoni i po rozdaniu aparatów (sajberszoty czarne różowe!) ruszyliśmy w miasto. Mnie wciągnęło focenie ptasich kup na chodnikach oraz kolorowego graffiti w bramie teatru, a później zafascynowały mnie cienie naszych podopiecznych. Jutro w ruch pójdzie Holga, zaczynamy o 15 „Zajęcia z długimi cieniami”, a w czwartek przegląd zdjęć i wstępny wybór najlepszych fot z pierwszego turnusu. Poniżej jeszcze ciepłe, dzisiejsze znalezione przeze mnie obrazy na ulicach i zaułkach CK. Enjoy!
mali odkrywcy1

więcej tutaj: http://www.wici.info/Kalendarz,bezplatne_warsztaty_fotograficzne_zpafbwa,12406.html

Kinowałyśmy wczoraj z Panną Kozłoską. Studyjnie, w WDK, z okazji wakacyjnej akcji „Kino po Europie”. GranatowyPrawieCzarny. Kilka ładnych zdjęć. W połowie filmu przydał się Harald- pofociliśmy po ciemku. Dawid uważa, że nie wolno focić w kinie i mogliby zabrać mi Haralda. Niech no by tylko spróbowali, ha! Po kinowaniu poszłyśmy na godzinne kawkowanie przy lemoniadzie i kokosowym Geralcie. Wczorajsze inspiracje: The power of orange knickers (Tori Amos feat. Damien Rice) oraz Teatr im. Żeromskiego w CK. Nowe plany sesyjne w głowie Asjowej, czyli w drodze. A poniżej: granatowo, prawie czarno.
granatowy

Porządki vol.1

18/07/2009

Czasem trzeba coś posprzątać. Mnie naszło na coś takiego dzisiaj. To znaczy łazi mi po głowie taki Remanent Totalny już od jakiegoś czasu i wciąż dojrzewa, dojrzewa, aż w końcu… początek jest taki, że wśród różnorakich cudów znalazłam zdjęcia z Kamiennego Ogrodu. Tam wszystko się zaczęło, chociaż wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam. Zdjęcia zrobiła Triss, jeszcze moim poprzednim czarnym kliszowym ulubieńcem, F65. Triss- ruda czarownica, bez której pewne sprawy na pewno nie ułożyłyby się dobrze. To właśnie ta pani, która ma najlepsze okno świata, zawsze będzie można przez nie… . Triss czyli mój niezawodny poradnik, ile to razy dawałyśmy popisy wyzłośliwiania się? Nie potrafi zasnąć w hałasie, a kiedy już śpi- to z rękami w górze. Właśnie z nią przegadałam niejedną noc i niejeden dzień. Tysiące darmowych minut. Que pasa. Mojito. Koktajle z batoników. Je t’aime, Triss!
jestem asjaa 5

Studyjnie

13/07/2009

To było istne szaleństwo! Mnóstwo ubrań niemożliwie upchanych w plecaku, wszelakie przyrządy do malowania paszczy, lampy w gotowości, tło rozwinięte! Chyba nikt sie nie spodziewał, że zajmie nam to prawie 5 godzin. Pogratulować należy przede wszystkim pannie Weronajce, która zaskoczyła mnie cierpliwością i pozytywną energią. Zmieniła się nieziemsko odkąd ją poznałam, twarz ma niesamowitą z tymi ostrymi rysami i zaskakującą plastycznością. Mlaskam w zachwycie! Co prawda widzę ją teraz w zupełnie odmiennym klimacie, ale myślę że się sprawdzi, jednak na efekty trzeba jeszcze chwilę poczekać bo na razie wszystko w powijakach. Ostatni weekend upłynął pod znakiem „Przedwiośnia” (najpierw nocne przygotowywanie ekspozycji, nazwalam to Nocą Wyjątkowo Kulturalną, a następnego dnia migawka Haralda rozgrzewała się do czerwoności podczas obrad jurorów). Popołudniowa sobota natomiast to było już tylko i wyłącznie pragnienie, by dwie godziny jazdy PKS-em minęły jak najszybciej, aby wieczorem poświęcić się tylko i wyłącznie cudownemu odpoczynkowi. Nie zawiodłam się. Jak zwykle było niezwykle. Z niedzielnych migawek najlepiej pamiętam ciepło słońca w parku, ławkę wśród wysokich traw, oraz twoje spojrzenie spod ledwo uchylonych powiek. W oczekiwaniu na efekty kolejnych Asjowych działań zapraszam do posmakowania najnowszych, całkiem świeżych strzałów panny W.
szalejemy

Leniwa sobota

04/07/2009

Właśnie dzisiaj uświadomiłam sobie, że nie pamiętam, co to nuda! To dziwne ”coś” dopadło mnie dziś, sobotniego popołudnia, po nie wiem jak dlugim okresie absolutnego nienudzenia się. Poczytałam książkę. Poszłam na spacer z Einarem. Lubię spacery z nim- wszystkie osiedlowe gołębie wcale nie czują się zagrożone, a wręcz przeciwnie: śmiało mogą poczuć się całkowicie ignorowane, bo Einar ani trochę nie zwraca na nie uwagi! Mrucząca nad morzem, Sonja openeruje, A.nita gdzieś w okolicach Jeleniej, całe towarzystwo siedzi gdzieś i odpoczywa. Wciąż ciepło. Zatapiam się w „Żmijowej harfie”, a od poniedziałku wkuwanie informacji o kieleckich zabytkach. Mrrrrrr.
einar