Muzykanci

29/06/2009

„Koty były wszędzie dookoła- nieruchome, z uniesionymi glowami, patrzyły, nasłuchiwały. Odwracały głowy za przechodzącą Debbe, witały ją miauknięciami, pełnymi szacunki zmrużeniami oczu. Żaden nie poruszył się, nie podszedł. Znak Pająka Pogońca na czole kotki płonął w mroku widmowym światłem (…). Debbe zamruczała w takt melodii. Obrazy znikły. Z daleka zobaczyła czarny kształt- resztki pieca zarytego w ziemi niczym wypalony wrak czołgu na polu bitwy. Obok pieca, ciemne na tle nieba, trzy niewielkie sylwetki. Czarny pies z krzywą, zgiętą łapą. Szary szczur z długim wąsatym pyszczkiem. I mały rudawy chomik. Muzykanci.”

-Śpij, Mariuszku, już późno.
-Tak- rzekl sennie chłopczyk.- Nawet gdy będzie bardzo stara. U nas i tak nie ma myszy. A oni powinni pójść do tej Bremy. Oni wszyscy byli… Nie zabieraj Mruczki, babciu. Niech spi ze mną.
-Nie powinno się spać z kotem…
-A ja chcę.

Całość dedykuję Mruczącej Pannie Paulinie http://pomruki.wordpress.com/

muzykanci

Reklamy

Kocham ten film Kieślowskiego. Zawsze mnie intrygował i niepokoił. Lubię jego tytuł. Podobnie jak lubię Weronajkę. Ze zwykłej ciekawości chciałam sprawdzić jak zareaguje na mnie i Haralda. Właściwie to od poczatku przypuszczałam, że będzie dobrze i rzeczywiście tak było, mimo iż całe zajście trwało nie dłużej niż dziesięć minut. Przeszkodziła nam dzika burza a później niewiadomoczypadającyczynie deszcz. Plan mamy i plan wykonamy, już nawet znalazłam dla niego tytuł. Dzisiejsze wizje sponsoruje złota suknia Anji Orthodox, proza Anny Brzezińskiej, barok, oraz Spotkania Czerwcowe, które odbyły się po raz kolejny, tym razem w BWA.
veronajka

randka z Magdaleną

22/06/2009

Krótki spacer, dłuższe posiedzenie na czerwono-złotej kanapie, wspominki i wypominki- oto wieczór z Magdaleną! Tak jak dawniej, a może nawet lepiej. Blisko, coraz bliżej. Poważniej a jednocześnie nadal kpiarsko i złośliwie. Asjaa opowiada, Magda staje okoniem, Magda się bulwersuje, Asjaa coś wyśmiewa. Ile to już lat? A co było w międzyczasie? Lubię te nasze rozmowy. Lubię czytać nasze stare listy. Dzisiejsze inspiracje: „Handlarze wódką”, Sweet Noise, „Amaranth”, kolory Białej Nocy oraz pinhole.
randka z magdaleną

Dzisiaj tylko tyle.
Bez komentarza.
Asjaa.

„Więc kiedy wjechali na most, pod czarno-zieloną chorągwią i znakami Karuat, i kiedy wreszcie ją zobaczył- rozwiane włosy na schodach, zakasana suknia, szybki tupot nóg- ludzie krzyczeli wokół, a ona biegła, jak jeszcze nigdy w życiu nie biegła do żadnego mężczyzny. Śmiech i szloch jednocześnie, kiedy całowali się na dziedzińcu, bezwstydnie, na oczach wszystkich- nic nie mów, proszę, nic nie mów, nie myślałam, że można tak czekać, czekać i pragnąć tak, do utraty tchu, do zatracenia. I później- dwa puste miejsca na uczcie, miejsca, do których spełniano toasty, i smugi światła pod okiennicami, i twoje spojrzenie spod ledwo uchylonych powiek. I już wiem, że oddałabym…oddałabym wszystko…ale wszystko zostało zabrane już dawno temu…”
foto

W oczekiwaniu na fotografów wybrałam się z Haraldem do piwnic zobaczyc przygotowania wystawy zbiorowej ZPAF. Poniżej kilkanaście niezawieszonych jeszcze fotografii. Na razie jest cicho i spokojnie, całe zamieszanie zacznie sie dopiero w piątek popołudniu i potrwa do północy. A w międzyczasie w głowie Asjowej planowanie aktów Pani-K, zdjęcia dłoni i podobnie jak u Szancera- sny, sny, sny. zpaf

Wodny świat

15/06/2009

Spływaj! No spływaj! A pewnie, ze spłynę, tylko najpierw sprawdzę do czego służy wiosło i jak się go używa…a jak już się dowiem to będę się ścigać na jeziorze i łamać krzaki które tylko czekają aby zmasakrować różne ciekawe części mojego ciała, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że atakują znienacka i w najmniej oczekiwanej chwili…ale przedtem nocna jazda na północ, stópki na szybie, a w myślach..ciepło, coraz cieplej. waterworld 1
W trakcie przeganiania kaczek, łabędzi i inszego ptactwa można było na własne oczy zobaczyć rozkładające się truchło prosiaka, orzechowe chrupki fruwały w powietrzu, a coś, co kiedyś można było nazwać aparatem cyfrowym, zamieniło się w pełen wody pojemnik. Kamizelki zdały egzamin jako oparcia pod plecy, a wiosła używało się do tego niecnego celu, by zepchnąć łódź wroga prosto w wysoką trawę…
waterworld 2
Między jednym a drugim !spływaniem pozazdrościłam mruczącej pannie Paulinie wiadomych zdjęć i też na szybko wraz z niezmokniętym Haraldem zdziałaliśmy co nieco waterworld 3

Czarne chmury zawisły nad średniowiecznymi wiedźmami a w powietrzu zapachniało stosem. Strzały z łuku były celne jak nigdy. Migawka trzaskała w szalonym tempie, natomiast chęć wypicia białego wina rosła z minuty na minutę. A w międzyczasie ciepło, coraz cieplej… Natomiast już niedlugo szeregowy Asjaa będzie przechodziła musztrę pod tytułem „Jak się chować do kajaka żeby nie stracić zadnej ważnej części ciała” oraz „Szeregowy jest proszony o nie hamowanie wiosłami”. To się jeszcze zobaczy. Ale zanim to nastąpi, wciąż patrzę w górę i znajduję tam co chwilę cos nowego, intrygującego…tym razem zapraszam do oglądania Dworca Autobusowego widzianego z perspektywy Asjowej. Dodatkowo Karlovy Vary na rok przyszły.
dworcowo

Patrz w górę!

04/06/2009

Porzućcie wszelką nadzieję wy, którzy tu wchodzicie! Hmm, może tak źle nie jest, bo na mnie wędrówka po pracowanich wpłynęła bardzo pozytywnie i inspirująco, oby tego więcej było! Wiadomo wszak, że podróże kształcą. Poza tym od jakiegoś czasu lubię patrzeć w górę, nieważne czy w pomieszczeniu czy na otwartej przestrzeni. Różne cuda wianki można tam zobaczyć, nawet się człowiek nie spodziewa a tu zostaje mile zaskoczony. Patrzenie w górę wciąga, hipnotyzuje i- jakże by inaczej- inspiruje. A zatem raz, dwa, trzy… głowa do góry!
inspiracje pracowniane

Włóczęgi po pracowniach ciąg dalszy. Tym razem natknęłam się na niebieską butlę, a nie tak jak wczoraj na czerwoną, dodatkowo na rozkawałkowany rower, zwinięty perski dywan, krzemienne buty, oraz dziwne rośliny przywodzące na myśl różne ciekawe skojarzenia. A w tle słychac było migawkę Haralda który tym razem pokazywał co potrafi w związku z fotografią makro, co ciekawe nie zaszkodziło mu focenie pierścionków za(d)ręczynowych. Mimo to nie próbowaliśmy go wykorzystywać do uwieczniania woskowych obrączek. Co za dużo, to niezdrowo. A wino jak to wino, kawkowo-krzyśkowe zawsze ma swój niepowtarzalny urok.
pracownia krzyskowa